...modlitwa o zapał...

...Panie, czasami nic mi się nie chce i mam wszystkiego dość. Kiedy dopada mnie znużenie, obojętność, zniechęcenie, apatia, nuda lub „smutek tego świata”, nie zostawiaj mnie samego. Poślij mi anioła, który mnie wyrwie z leniwego odrętwienia. Jezu, który napracowałeś się dla naszego zbawienia, proszę, oddal ode mnie wszelką duchową ociężałość. Usuwaj z serca zgorzknienie, odnawiaj gorliwość w czynieniu tego, co dobre, święte, pożyteczne. Daj świeżość mojej modlitwie, zapał w pracy, radość w służeniu Tobie i bliźnim. Naucz mnie mądrze korzystać z daru czasu. Niech budzi mnie anielskie wołanie: „zaraz dzień (jeszcze jeden) zrób, co możesz”...
.............................................................................................................................................................................................................................................................................................



...............................................................................................................................................................................

24 listopada 2012

429. Una gran señal...


 UNA GRAN SEÑAL APARECIÓ EN EL CIELO:
UNA MUJER,  UNA MUJER VESTIDA DEL SOL -

 - "Potem wielki znak się ukazał na niebie:
Niewiasta obleczona w słońce
i księżyc pod jej stopami,
a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu.
A jest brzemienna.
I woła cierpiąc bóle i męki rodzenia.
I inny znak się ukazał na niebie:
Oto wielki Smok barwy ognia,
mający siedem głów i dziesięć rogów
- a na głowach jego siedem diademów.
I ogon jego zmiata trzecią część gwiazd nieba:
i rzucił je na ziemię.
I stanął Smok przed mającą rodzić Niewiastą,
ażeby skoro porodzi, pożreć jej dziecię.
I porodziła Syna - Mężczyznę,
który wszystkie narody będzie pasł rózgą żelazną......."
Ap 12

















Powyższa pieśń,  Apokalipsa św. Jana,
uzmysławia mi że Boże Narodzenie to nie słodka bajka o małym słodkim bobasku,
to nie choinka i stos prezentów pod nią,  to nie suto zastawiony stół i moje zadowolenie.....
To nie ten cały blichtr,  który ma sprawić żeby było ładnie.
To jest historia prawie dramatyczna,  historia.....
.......która rozpoczęła MOJE ZBAWIENIE!!!
Jakaż musiała być w Maryi determinacja,  jakie zaufanie,
jak wielkie to musiało być zmaganie z rzeczywistością.
I to zmaganie.......no właśnie......daj mi Panie siłę i Twojego Ducha,
żebym chciała podejmować zmaganie z moim grzechem i z moją rzeczywistością.

I jeszcze jeden "film" chcę Wam pokazać.
Jest to krótki reportaż-świadectwo,  wielodzietnej rodziny Neokatechumenalnej,
Gdy tak na nich patrzę,  to widzę jaka jestem zamknięta na życie,  jak boję się nowego życia.
Jak myślę po swojemu,  jak nie wierzę że Bóg wszystko dla mnie przewidzi.
Jak traktuję Boga przedmiotowo,  jak kogoś kto powinien spełniać moje zachcianki.
Jakim jestem marnym przekaźnikiem wiary,  dla moich dzieci.

To jest też dobre świadectwo dla tych,  którzy walczą z Neokatechumenatem.
Takie właśnie są rodziny Neokatechumenalne,  tak zaczynają każdą niedzielę.
 
 Zapraszam.


3 komentarze:

Mysia pisze...

Dziękuję za te słowa i film. To prawda że Bóg daje odwagę i przewiduje. My mamy dać mu siebie i nie siedzieć z założonymi rękami ale iść jego drogą kochając innych. Miłej niedzieli :) Kartki cudne.

Sabka pisze...

Bardzo dziękuję za udział w moim wyzwaniu w Szufladzie! Wszystkie karteczki wyszły przepiękne i wsztsrkie tradycyjne, napatrzeć się nie mogę. Czekaj cierpliwie na wyniki. Pozdrawiam. Zapraszam też do siebie.

joolaa pisze...

Niech Pan Cię błogosławi i strzeże :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...