...modlitwa o zapał...

...Panie, czasami nic mi się nie chce i mam wszystkiego dość. Kiedy dopada mnie znużenie, obojętność, zniechęcenie, apatia, nuda lub „smutek tego świata”, nie zostawiaj mnie samego. Poślij mi anioła, który mnie wyrwie z leniwego odrętwienia. Jezu, który napracowałeś się dla naszego zbawienia, proszę, oddal ode mnie wszelką duchową ociężałość. Usuwaj z serca zgorzknienie, odnawiaj gorliwość w czynieniu tego, co dobre, święte, pożyteczne. Daj świeżość mojej modlitwie, zapał w pracy, radość w służeniu Tobie i bliźnim. Naucz mnie mądrze korzystać z daru czasu. Niech budzi mnie anielskie wołanie: „zaraz dzień (jeszcze jeden) zrób, co możesz”...
.............................................................................................................................................................................................................................................................................................



...............................................................................................................................................................................

18 grudnia 2011

293. Maryjo szczęśliwa Maryjo.....Tyś uwierzyła

 

"W szóstym miesiącu posłał Bóg anioła Gabriela do miasta w Galilei,  zwanego Nazaret,  do Dziewicy poślubionej mężowi,  imieniem Józef,  z rodu Dawida;  a Dziewicy było na imię Maryja.  Anioł wszedł do Niej i rzekł:  Bądź pozdrowiona,  pełna łaski,  Pan z Tobą.  Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie.  Lecz anioł rzekł do Niej:  Nie bój się,  Maryjo,  znalazłaś bowiem łaskę u Boga.  Oto poczniesz i porodzisz Syna,   któremu nadasz imię Jezus.  Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego,  a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca,  Dawida.  Będzie panował nad domem Jakuba na wieki,  a Jego panowaniu nie będzie końca.  Na to Maryja rzekła do anioła:  Jakże się to stanie,  skoro nie znam męża?  Anioł Jej odpowiedział:  Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię.  Dlatego też Święte,  które się narodzi,  będzie nazwane Synem Bożym.   A oto również krewna Twoja,  Elżbieta,  poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta,  która uchodzi za niepłodną.  Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego.  Na to rzekła Maryja:  Oto Ja służebnica Pańska,  niech Mi się stanie według twego słowa!  Wtedy odszedł od Niej anioł."
Łk 1,26-38

Jeszcze tylko tydzień do świąt......czy jeszcze tylko tydzień adwentu ?  
Reklamy wołają  "poczuj magię tych świąt"....czyli co ?  Magia ?  Jaka magia ? Chwytaj za portfel i leć na miasto,  spełnij się w zakupach,  masz prawo się dobrze bawić i dobrze czuć,  musisz kupić to i tamto dopiero wtedy będziesz szczęśliwa.  A Maryja mówi dzisiaj "Oto ja służebnica Pańska......niech mi się stanie według słowa Twego",  niech się stanie.  I zgadza się na "ten Cud",  zgadza się na to że będzie niezrozumiana,  że będzie wytykana palcami bo ma brzuch bez męża.....jakież to musiało być trudne w tamtych czasach.  Bogu spodobało się zrównać z człowiekiem.  I ani polityka,  ani środowisko,  ani kultura i żadne inne warunki w jakich żyła nie przeszkodziły jej wyrazić zgody na Boży plan.  Przecież ona musiała wiedzieć na co się zgadza,  że to nie będzie sielanka rodzinna.  Przecież musiała wiedzieć że naraża się na utratę dobrej opinii o sobie,  że przez tą ciążę może stracić dobre imię.  Wiedziała że będą musieli uciekać,  że porodzi syna po to by potem cierpieć razem z Nim,  by razem z Nim przejmować się każdym człowiekiem,  angażować się w każdego człowieka i nie używać świata do własnych celów. 
Czy ja dzisiaj potrafię nie zwalać winy na politykę,  na kulturę,  na środowisko w jakim żyję,  na rodzinę,  na brata,  na kapłana......czy potrafię wyrazić zgodę na to by Jezus rodził się we mnie ?  By rodził się we mnie tak jak On tego chce,  a nie jak mi się wydaje że być powinno.  Czy rozumiem to że każde poczucie nieszczęścia we mnie jest dlatego bo..... to właśnie ja żyję w grzechu ?
Czy potrafię tracić dobre imię z Jego powodu.......czy jednak wolę ten swój "święty spokój" w swoich czterech ścianach ?

"María Pequeña María - Maryjo, maluczka Maryjo,
powiewie łagodny Eliasza,
Tyś tchnieniem Ducha Bożego.
Tyś krzakiem płonącym Mojżesza,
który nosi Pana i się nie spala.
Tyś jest „owym miejscem obok mnie”,
które Pan pokazał Mojżeszowi.
Tyś jest ową skalną szczeliną,
którą Bóg przykrył swoją ręką,
gdy przechodziła Jego Chwała.


Niechaj Pan idzie z nami,
jeśli znaleźliśmy łaskę w Jego oczach.
To prawda,  że jesteśmy grzesznikami,
lecz Ty błagaj za nami,
a będziemy Jego dziedzictwem.

 María Pequeña María - Maryjo, maluczka Maryjo,
Córko jerozolimska,
Matko wszystkich narodów,
Dziewico z Nazaretu.
Tyś jest obłokiem,
który osłania Izraela,
Namiotem Spotkania,
Arką, która nosi Przymierze,
miejscem,  gdzie przebywa Pan,
Świątynią Jego Szekina.
 
Niechaj Pan idzie z nami,
jeśli znaleźliśmy łaskę w Jego oczach.
To prawda,  że jesteśmy grzesznikami,
lecz Ty błagaj za nami,
a będziemy Jego dziedzictwem."

4 komentarze:

mamajudo pisze...

Dziękuję Ci za to słowo! I za pieśń, piękna jest!

Rybiooka pisze...

"...Czy rozumiem to że każde poczucie nieszczęścia we mnie jest dlatego bo..... to właśnie ja żyję w grzechu ?

dziękuję.

Pokrzywka pisze...

Gdyby człowiek tak jak Ona umiał zaufać Bogu...Piękny ten wpis

novaczka pisze...

Ja niestety często wybieram ten "święty spokój"... za często....
dziękuję, choć boli.... ale dziękuję...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...