...modlitwa o zapał...

...Panie, czasami nic mi się nie chce i mam wszystkiego dość. Kiedy dopada mnie znużenie, obojętność, zniechęcenie, apatia, nuda lub „smutek tego świata”, nie zostawiaj mnie samego. Poślij mi anioła, który mnie wyrwie z leniwego odrętwienia. Jezu, który napracowałeś się dla naszego zbawienia, proszę, oddal ode mnie wszelką duchową ociężałość. Usuwaj z serca zgorzknienie, odnawiaj gorliwość w czynieniu tego, co dobre, święte, pożyteczne. Daj świeżość mojej modlitwie, zapał w pracy, radość w służeniu Tobie i bliźnim. Naucz mnie mądrze korzystać z daru czasu. Niech budzi mnie anielskie wołanie: „zaraz dzień (jeszcze jeden) zrób, co możesz”...
.............................................................................................................................................................................................................................................................................................



...............................................................................................................................................................................

30 marca 2010

56. Świąteczne.....

.....już ostatnie na te święta.  Podobne do poprzednich,  w takim samym klimacie i nadal bez kurczaków. Jutro biegnę z nimi na pocztę.  Wszystkie zrobiłam na własny użytek,  zamówień nie było.  Może zabrakło na nich jaj,  tak modnych w tym "sezonie" ;o)  No nie wiem.





Dziewczyny bawiły się w szafie,  wchodzą tam żeby lecieć w kosmos,  albo w inne,  tylko im znane ciekawe miejsca ;o)



28 marca 2010

55. U mnie bez jaj


To jeszcze nie koniec ;o)  Tym razem mniej jednoznacznie,  no ale chyba wiadomo o co chodzi?




27 marca 2010

54. Nadal Wielkanocnie


Ciąg dalszy Wielkanocnych kartek....



Razem....

Chyba jeszcze zrobię kolejne,  spodobała mi się ta seria.

P.S.  Jak się wysyła takie kartki,  w zwykłej kopercie?  Te odstające kwiatki nie będą przeszkadzały?

25 marca 2010

53. Ta Miłość nie ma końca....


....ano nie ma końca....ciąg dalszy Wielkanocnych kartek



Wewnątrz jest taka jak poprzednia

24 marca 2010

52. Bóg nie umarł


Takie właśnie (chcę żeby tak było) będą moje święta Wielkiej Nocy....starałam się w tej pracy przypomnieć sobie i innym,  kto i co jest istotą tego świętowania.  Jajka,  kurczaczki,  zające,  pewnie potrzebne i mające swój wyraz ale tego nie brakuje w dzisiejszym świecie....jednak to nie jajka są istotą i sensem,  są symbolem i to nie one powinny być celebrowane.  Natomiast Jezus to ktoś żywy,  istniejący,  bardzo realny,  ktoś kto się nie kończy i nie przemija- na nasze szczęście :o)






Mam jeszcze w głowie i na biurku kilka podobnych projektów,  jeśli tylko "czas" pozwoli to zrobię je z dziką satysfakcją.


Dziękuję  wszystkim,  którzy chcą czytać i  "mnie" oglądać.

23 marca 2010

51. Będąc na szkoleniu....


....firmowym,  mieliśmy okazję również powędrować tu i ówdzie. 


Zamek Ogrodzieniec 
ruiny średniowiecznego zamku leżącego w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej XIV-XV wieku przez ród Włodków Sulimczyków,  później przebudowywanego.  Zamek leży na najwyższym wzniesieniu Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej - Górze Zamkowej wznoszącej się na 515,5 m n.p.m. Ruiny leżą na "Szlaku Orlich Gniazd",  są udostępnione do zwiedzania.
Ze względu na swoją nazwę,  większość turystów błędnie twierdzi,  iż jest on położony w miejscowości Ogrodzieniec.  Naprawdę znajduje się w Podzamczu,  około 2 km na wschód od Ogrodzieńca.


Pierwsze umocnienia stanęły tu za panowania Bolesława Krzywoustego i przetrwały do 1241 roku,  kiedy to najazd tatarski zrównał je z ziemią.  Na ich miejscu w połowie XIV wieku zbudowano zamek gotycki - siedzibę rodu rycerskiego Włodków Sulimczyków.  Warownia była doskonale wkomponowana w teren: z trzech stron osłaniały ją wysokie skały,  a obwód zamykał kamienny mur,  wjazd prowadził wąską szczeliną między skałami.
XVI-wieczna przebudowa,  gdy właścicielami zostali krakowscy Bonerowie,  przekształciła zamek w renesansową rezydencję.  Warownia składała się z rozbudowanego,  trzywieżowego zamku górnego oraz obszernego przedzamcza.  Następnie zamek przechodził w ręce Ligęzów oraz Firlejów.  W 1655 roku podczas potopu szwedzkiego zamek został zdobyty przez wojska szwedzkie,  które stacjonowały w nim prawie dwa lata,  rujnując znaczną część zabudowań.  W 1702 roku również nie oparto się szwedzkiemu szturmowi.   Pożar strawił wówczas ponad połowę zamku.  Praktycznie nie podjęto już jego odbudowy.  Ostatni mieszkańcy opuścili zrujnowaną warownię około 1810 roku.
Po II wojnie światowej postanowiono zadbać o zachowanie zamku w formie trwałej ruiny.  Prace konserwatorskie przeprowadzono w latach 1949-1973,  a ich efekty możemy podziwiać do dziś. (źródło: Wikipedia).

  
Jadąc już do domu napotkaliśmy  Sanktuarium Matki Bożej Skałkowej


Kult Matki Bożej Skałkowej rozpoczął się w tym miejscu już w 1818 roku.
Historia przedstawia wydarzenie,  które zapoczątkowało istniejącą do dzisiaj wiarę,  w to że jest to miejsce święte.  Dnia 14 października 1818 roku mieszkańcowi Podzamcza ukazał się na skale wizerunek Matki Bożej.  Po tym wydarzeniu,  na skale,  w miejscu ukazania się wizerunku Matki Bożej umieszczono obraz Najświętszej Maryi Dziewicy,  a mieszkańcy codziennie wchodząc po drabinie zapalali światło przed obrazem.  Obraz ten miał być z zamkowej kaplicy przeniesiony do kościoła,  jednak to miejsce upodobała sobie Matka Zbawiciela,  więc z wielką procesją z kościoła przeniesiono obraz w miejsce objawienia.
W miejscu tym było kiedyś źródełko,  do którego przychodzili obmywać się chorzy ludzie,  gdyż miało ono leczniczą moc.



Ileż jest takich miejsc w Polsce,  o których nie mam pojęcia i nawet nie wiem o ich istnieniu.  Ale cieszy mnie to,  bo lubię być tak zaskakiwana.


19 marca 2010

50. Sprawczyni wydmuchanych jajek


Tym razem coś w wykonaniu Julki,  na konkurs szkolny....wydmuszki w dowolnej technice.  Siadła i zrobiła wszystko prawie sama....pomalowała wydmuszki białą farbą....


Z pomocą Hani-podglądaczki.....

Pociachała serwetki......

Przykleiła do wydmuszek to co pociachała....

I gotowe.....poszło rano na konkurs do szkoły.....czekamy na wyniki ;o)

Wszystkim dziękuję za odwiedziny i idę się oporządzić,  dziś rano jedziemy z M się szkolić firmowo i zarazem odpocząć.....zaczerpnąć po drodze modlitwy na Jasnej Górze....poznać nowe technologie....pogaworzyć z innymi.....i wrócić do domu,  do stęsknionych dziewczyn.

15 marca 2010

49. Pierwsze urodzinki Wojtusia

Karteczka dla małego Wojtusia,  bratanka mojego M,  nie wiem jakie koligacje rodzinne tworzę ja z Wojtusiem,  może ktoś wie jak się taka relacja powinna nazywać?
Pastelowa,  cukierkowa,  delikatna wyszła.....taki właśnie jest mały roczny chłopiec :o)
Uszyłam ją z wielką frajdą,  wiedziałam że często będę korzystać z takiego dobrodziejstwa jak maszyna do szycia.
















Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...