...modlitwa o zapał...

...Panie, czasami nic mi się nie chce i mam wszystkiego dość. Kiedy dopada mnie znużenie, obojętność, zniechęcenie, apatia, nuda lub „smutek tego świata”, nie zostawiaj mnie samego. Poślij mi anioła, który mnie wyrwie z leniwego odrętwienia. Jezu, który napracowałeś się dla naszego zbawienia, proszę, oddal ode mnie wszelką duchową ociężałość. Usuwaj z serca zgorzknienie, odnawiaj gorliwość w czynieniu tego, co dobre, święte, pożyteczne. Daj świeżość mojej modlitwie, zapał w pracy, radość w służeniu Tobie i bliźnim. Naucz mnie mądrze korzystać z daru czasu. Niech budzi mnie anielskie wołanie: „zaraz dzień (jeszcze jeden) zrób, co możesz”...
.............................................................................................................................................................................................................................................................................................



...............................................................................................................................................................................

13 czerwca 2010

75. Niech NIEBO bliżej będzie.


Ach......zabiegany i zapracowany człowieku.
Tak się zastanawiam, wszyscy tak ciągle pracują a ja nie, i kto tu ma słuszność??? Hmmmm....ciekawe....czasami to się normalnie czuję jak jakiś obibok, który wychodzi z pracy o 15:30 i ma w nosie.  No ale dlatego mieszkam na 42 m2,  jeżdżę do Dusznik albo na Kaszuby....i mam czas na hobby :o)  Nie pasuję do tego świata i do tego co ten świat dzisiaj podaje i lansuje,  raczej instaluję się TAM U GÓRY,  w końcu tam cała wieczność przede mną a tu zaledwie może jeszcze rok,  a może więcej, no najwyżej 40 lat.  Dzisiaj jest dzień,  w którym do mnie to dociera.  Patrzę na ludzi i się wzruszam bo każdy z nich jest już wieczny,  wystarczy zaistnieć w łonie matki i już jest się wiecznym,  kurcze jakie to niesamowite :o) I jakie radosne.  I tylko proszę Boga żeby ten każdy człowiek się o tej wieczności dowiedział i ją zrozumiał.  Patrzałam dzisiaj na ludzi i odleciałam z nimi,  patrzałam na ten tłum i doszło do mnie że kocham ludzi i chcę żeby byli wieczni dla Boga nie dla Szatana.  Móc ogarnąć każdego z nich modlitwą i unieść TAM. Patrzałam na ludzi i pragnęłam widzieć się z nimi w Niebie,  z nimi tam przebywać.  Myślę o znajomych i chcę żeby byli najszczęśliwsi na świecie,  każdy,  i też ci,  którzy zranili,  nie ma to znaczenia.  Wieczność ma znaczenie.  Patrzę dzisiaj na moje dzieci i widzę jakie dostałam zadanie,  jakim zaufaniem obdarzył mnie Bóg że mi je dał aby do Niego je prowadzić,  i one też już są wieczne.  Moje dzieci są wieczne.  I tylko co dzień umieć je TAM odprowadzać,  TĄ wieczność pokazywać sobą.
 

2 komentarze:

majka pisze...

pięknie to napisałaś :) dziękuję - było mi potrzebne właśnie dziś :)
( i właśnie umówiłam się na wyjazd na Kaszuby ;) :D )

asiadp pisze...

bardzo lubię te Twoje rozmyślania. Jest w nich tyle wiary i siły, której mi czasami brakuje...
P.S. Kaszuby są piękne, coś o tym wiem;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...